100_3074.jpg
Polski English


Strona główna » Kupujemy kota » Kupujemy kota » Co to jest rodowód?

Co to jest rodowód?

Różnica pomiędzy kocim arystokratą, a kotem pochodzenia chłopskiego, jest w zasadzie taka jak jaka jest różnica pomiędzy ludźmi różniącymi się szlachectwem urodzenia. Z jednej strony w zasadzie nie ma znaczenia, czy ktoś urodził się w arystokratycznej rodzinie, jest następcą tronu, nosi tytuł księcia, hrabiego, czy barona. Urodzenie jego nie wpływa na to, czy jest piękny, przystojny, mądry, dobry, a czasami nawet i bogaty.

Można być brzydkim, wrednym i biednym szlachcicem i można być piękną, mądrą i dobrą chłopką pasącą gąski. Tak samo dzieje się i u kotów. Pojęcie kota rasowego odnosi się właściwie do jego urodzenia. Po pierwsze więc kotem rasowym, jest kot, który rodząc się z kontrolowanego przez uprawnione organy hodowlane związku, otrzymał poświadczenie pochodzenia jakim jest rodowód. Rodowód stwierdza tylko pochodzenie kota, o jego jakości świadcząc tylko pośrednio. Zaświadcza, że rodzice kota również nie wypadli sroce spod ogona. Rodzice rodziców również itd. itd. Pośrednio więc, rodowód daje gwarancję maksymalnego podtrzymania w zwierzęciu cech przypisanych danej rasie i ujętych we wzorcu rasy. Kot mając czyste pochodzenie od wielu pokoleń daję rękojmię tego, że jego cechy psychofizyczne będą maksymalnie zbieżne z cechami jego przodków. Nie będzie różnił się budową, wyglądem lub cechami charakteru. A czegóż bardziej można chcieć od kota, jak nie właśnie tego, aby nie musieć kupować go w worku!.

Biorąc pod uwagę, że nabywamy kota prawie zawsze wtedy gdy jest jeszcze malutki, nie można więc z całą pewnością ani określić jak będzie wyglądał gdy dorośnie, ani określić jakimi cechami osobowości będzie nas raczył przez następne 15 - 20 lat wspólnego z nami życia. Nie można więc przewidzieć, że na swoją kocią starość nie zacznie być stetryczałym złośliwcem, który będzie spędzał swój czas na wymyślaniu kolejnych złośliwości. Nie twierdzę, że koty pochodzące z naszych piwnic nie są śliczne, mądre i miłe.
Uważam, że zasługują na tyle samo miłości i opiekuńczości z naszej strony co ich szlachetnie urodzeni bracia. Twierdzę natomiast, że jeżeli ktoś chce nabyć kota ku swojemu zadowoleniu i radości, powinien kupić kota rasowego po uprzednim zapoznaniu się z choćby pobieżną charakterystyką ras i wybraniu przedstawiciela tej rasy, która najbardziej mu odpowiada. Tylko w ten sposób można przyjmując do swojego domu małego kociaka, mieć pewność, że kot ten będzie sprawcą radości, a nie przyczyną strapienia naszych serc.

Zupełnie odrębną sprawą, jest gwarancja zdrowia kota i co za tym idzie ludzi z którymi dzielił będzie mieszkanie. Kot piwniczny prawie zawsze jest nosicielem chorób, jest siedliskiem kocich i nie tylko pasożytujących organizmów, a czasem jest po prostu regularnie chory. Nie twierdzę, że dyskwalifikuje go to jako potencjalnego mieszkańca naszego domostwa, bo po cóż są osiągnięcia weterynarii. Ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że biorąc zwierzaka z piwnicy lub z innego miejsca, gdzie koty rodzą się nie kontrolowanie, przyjmujemy na siebie ryzyko i nie rzadko obowiązek długotrwałego leczenia i pielęgnacji. Koty, które od pokoleń są od urodzenia szczepione na choroby zakaźne, są trzymane w środowisku wolnym od chorób i pasożytów, dają gwarancję zdrowia.
A o zdrowie, szczęście i miłość wszystkim chodzi. Nic bardziej złudnego jak początkowa, pozorna oszczędność. Prawie zawsze każda zaoszczędzona na cenie kupowanego kota złotówka, lub nawet przyjęcie kota z niewiadomego źródła za darmo, mści się kosztami leczenia kota lub ludzi. Nie kupujmy kotów pseudo rasowych.

Nie ma takiego pojęcia jak kot prawie rasowy

Tylko rodowód potwierdza jego pochodzenie. Nieporozumieniem jest kupowanie kota od Rosjanki na bazarze, która wciska nam kit o tym, że koty są rasowe, tylko nie stać ją było na rodowód, albo, że celnicy na granicy zabrali rodowód. Rodowody kotów i innych zwierząt nie są przedmiotami, których nie wolno przewozić przez granicę, a koszt ich wydania to zawsze symboliczna opłata. Z racji swoich kocich i weterynaryjnych zainteresowań zawsze podchodzę do ludzi sprzedających zwierzęta. Prawie zawsze prześliczne kotki w kartonowym pudełku już na pierwszy rzut oka są zarażone świerzbem usznym lub innymi widocznymi gołym okiem pasożytami.

Reasumując. Jeżeli ktoś musi już kupić coś od Rosjan lub pokątnych handlarzy, to niech lepiej kupi spirytus mieszany w pralce u Mietka w garażu pod Wołominem i ma nadzieję, że obudzi się następnego dnia. Po kota radzę jednak udać się do jednej z wielu renomowanych hodowli.