100_3073.jpg
Polski English


Strona główna » Kupujemy kota » Kupujemy kota » Jak przygotować mieszkanie?

Czy nasze mieszkanie jest bezpieczne dla kota?

Powszechnie znane jest stwierdzenie, że koty zawsze spadają na cztery na łapy. Nie znaczy to jednak, że czasami nie grozi im niebezpieczeństwo i to na dodatek w całkiem zwyczajnym mieszkaniu. Najczęściej do wypadków dochodzi na balkonie.

Koty wprawdzie balansują bez zachwiania na balustradzie, ale wystarczy, aby przeleciał motyl bądź spadł liść z drzewa, a mogą zapomnieć o ostrożności i spaść (niekoniecznie na cztery łapy). Poza tym, nawet kocie łapy nie wytrzymają upadki z kilku pięter. Nawet już pierwsze piętro może by7ć niebezpieczne. Praktyka weterynaryjna notuje nawet więcej poważnych obrażęń spowodowanych upadkami z drugiego, trzeciego piętra niż z dziesiątego... Znam osobiście koty, które bezurazowo zaliczyły przyziemienie z 11 piętra i znam bardzo powikłane przypadki upadku z trzeciego piętra.

Aby uniknąć takich sytuacji, należy zabezpieczyć balkon specjalną, prawie niewidoczną siatką, która zapewni kotu bezpieczeństwo, a nam spokój. Dotyczy to również otwartych okien. Każdy, kto lubi mieć latem przez cały dzień otwarte okna, powinien je zabezpieczyć. Świetnie nadaje się do tego moskitiera. Nawet uchylne okno może stać się pułapką, gdyż kot wspinając się do góry może utknąć między oknem a ramą. Dlatego też, jeśli okna nie są zabezpieczone, zanim wyjdziemy z domu, zawsze powinniśmy je zamknąć. Pewnym połowicznym rozwiązaniem jest pokrycie zewnętrznych parapetów wykładziną (typu sztuczna trawa) przytwierdzoną do parapetu. Kot w razie chwilowej utraty przyczepności na kamiennym lub blaszanym parapecie, ma wtedy szansę na wczepienie się pazurami w podłoże.

Równie niebezpieczne dla naszego kotka mogą być rośliny pokojowe, gdyż wiele z nich, mimo że nawet tego nie podejrzewamy, jest trujących, np. bluszcz, oleander, jemioła, filodendron, kalia, ostrokrzew ciernisty, a nawet tulipany i konwalie. Zaoszczędźmy także kiciusiowi bolesnego spotkania z gorącą płytą kuchenną, szoku, gdy wpadnie do wanny, z której samemu będzie mu się trudno wydostać, bądź dostania się do pralki (co nadal dość często się zdarza). Tego wszystkiego możemy uniknąć, jeśli będziemy pamiętać, że:
  • koty są bardzo ciekawskie,
  • koty są zawsze tam, gdzie się ich nie spodziewamy,
  • koty robią często to, czego się od nich w ogóle nie oczekuje.

 

Kilka słów więcej o płycie kuchennej!

Jeżeli planujecie zakup elektrycznej, ceramicznej kuchennej płyty grzejnej, to należy pamiętać, że nie wolno kupić płyty uruchamianej sensorami dotykowymi! Koty zarówno w czasie naszej obecności w domu jak i w czasie gdy nas nie ma, mogą wejść na równą powierzchnię płyty. Kocie łapki, akurat odpowiadają rozmiarem naszym palcom i bez trudu stąpając po płycie kot może włączyć płytę. Nie trudno sobie wyobrazić co się stanie gdy płyta zostanie włączona pod naszą nieobecność. Wielki rachunek za prąd to namniejsze zło jakie może nas spotkać. Możemy nie zastać już ani kotów, ani domu po powrocie z pracy. Rozwiązaniem tego problemu są płyty ceramiczne, które z resztą są znacznie tańsze, uruchamiane pokrętłami. Kot na pewno nie włączy takiej płyty. Jeżeli już mamy płytę sensorową, musimy zainstalować dodatkowy wyłącznik jej zasilania i wyłączać ją gdy wychodzimy z domu.

Ulubionych miejsc jest mnóstwo, ale najlepszy jest nasłoneczniony parapet.

Koty kochają zmieniać miejsce; raz śpią godzinami w kącie pod szafą, innym razem za otwartymi drzwiami pokoju albo na przytulnej poduszce, a czasami nawet potajemnie w łóżku. Jednak ich ulubionym miejscem jest parapet, gdyż właśnie stąd najlepiej widzą, co dzieje się w domu, a co na podwórku. Parapet to wyśmienita kocia telewizja: przechodzą ludzie i psy, latają ptaki, rozkoszują się latem motyle, spadają liście - wszystko jest fascynujące i zajmujące. Mając to na uwadze należy wygospodarować swojemu kotu miejsce na parapecie, usuwając zawadzające, a przede wszystkim ograniczające widoczność doniczki, i położyć tam kocyk, na którym kot będzie mógł siedzieć i podziwiać świat, a czasami uciąć sobie krótką drzemkę.

Przeprowadzka i kot!

Stare powiedzenie mówi, że koty nigdy się nie przeprowadzają. Kochają swój dom, ale jeszcze bardziej kochają swoją rodzinę. Dlatego przeprowadzka dla kota nie stanowi większego problemu, szczególnie jeśli ją odpowiednio zorganizujemy. Zanim więc przyjdą robotnicy, zajmujący się pakowaniem mebli, należy z jednego pokoju wynieść wszystkie rzeczy. W takim zupełnie pustym pokoju należy zakwaterować kota wraz z jego koszykiem, toaletą i miseczkami. Dopiero gdy z całego mieszkania zostaną wyniesione wszystkie meble, możemy umieścić kota w jego koszu podróżnym i razem z rodziną przetransportować do nowego mieszkania. Tam powinno wszystko przebiegać tak, jak poprzednio, to znaczy: pusty pokój, koszyk, toaleta, miseczki. Gdy robotnicy opuszczą już mieszkanie, a większość mebli będzie stała na swoim miejscu, nadejdzie czas na pierwszy obchód nowego mieszkania. Kot będzie teraz spokojnie badał, poznawał, obwąchiwał i zdobywał nowe terytorium.